Stepy Akermańskie

Sonety krymskie, 1826

Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu —Wóz nurza się w zieloność i jak łódka brodzi,Śród fali łąk szumiących, śród kwiatów powodzi,Omijam koralowe ostrowy burzanu.

Już mrok zapada, nigdzie drogi ni kurhanu;Patrzę w niebo, gwiazd szukam, przewodniczek łodzi;Tam zdala błyszczy obłok? — tam jutrzenka wschodzi?To błyszczy Dniestr, to weszła lampa Akermanu.

Stójmy! — Jak cicho! — Słyszę ciągnące żórawie,Którychby nie dościgły źrenice sokoła;Słyszę, kędy się motyl kołysa na trawie,

Kędy wąż śliską piersią dotyka się zioła.W takiej ciszy! — tak ucho natężam ciekawie,Że słyszałbym głos z Litwy. — Jedźmy, nikt nie woła!

From Sonety krymskie (1826), via the Polish Wikisource transcription.

Public domainThis poem is in the public domain. You may read it, copy it, recite it and publish it without asking anyone.